W pracowni od kilku dni urwanie głowy, jeszcze co najmniej do wtorku, więc czasu na szycie brak i na pisanie postów też. Wczoraj rano dostałam upragniona przesyłkę. Cały dzień przestała zapakowana pod biurkiem, nawet nie było kiedy z pudelka wyjąc i obejrzeć. Jak tylko dotarłam wieczorem do domu i dziecię już poszło spać, zaraz rozpoczęłam szybki test. Bardzo krotki, bo oczywiście zabrałam ze sobą pracę :( Poproszę o chwilkę wolnego na relaks choćby w wannie.
I oto jest. Mała, lekka, nawet nie za głośna. Ma dwanaście ściegów, prace przód-tył i cztery tryby pracy - ręczny, ze stopki (najwolniejszy) i dwa automatyczne opisane jako wolny i szybki, takie, ze nie trzeba naciskać stopki i szyje sama. Swoja drogą ta stopka taka "wielka", że jak by mój mąż stanął na niej to pewnie rozsypała by się w drobny mak. Do kompletu są trzy szpulki nici i trzy małe szpuleczki i przyrząd do nawlekania igły.Na moje zabawy z szyciem powinna wystarczyć. Jeden minus na dzień dzisiejszy. Działa tylko na metalowe szpulki wewnętrzne. Plastik odpada :(
Dostałam też motylki zamówione na facebookowych przydasiach u Kasi Bogatko, za co dziękuję.
A poniżej cześć mojego tasiemkowego raju :) Za kilka dni powinna dotrzeć kolejna porcja.
Myślicie, że zasłużyłam na coś na smaczek :P Wczoraj była jagodowa pychotka, dziś zobaczymy jak smakuje jabłuszko, bo tego jeszcze nie znam.
O już jest...teraz tylko czekam na efekty szycia:)
OdpowiedzUsuńBędą, będą jak tylko się uporam z obowiązkową codziennością. Mam nadzieję, że już w przyszły weekend będę mogła się pochwalić czymś nowym.
Usuń