piątek, 18 lipca 2014

Bilans tygodnia

Bilans ostatniego tygodnia:

Przede wszystkim powstała moja cudowna turkusowa bluza, w której to pomimo upałów,  przechodziłam do pracy cały zeszły tydzień, a nie mam czasu jej obfocić. Wykrój miał być z netu i był. Ale chyba na słonia rozmiar 100ton, a ja ma raptem 36/38. Czyli trzeba się zmierzyć i narysować coś co da się na siebie założyć :) Dało radę. Krój mi się na tyle spodobał, że powstała też wersja mini dla Dominiki. Oczywiście rękaw 3/4 przerobiłam na długi i skróciłam całość ale forma i zasada zostały takie same.



A tak skaczą małe żabki :)



Dziś skończyłam miętową bluzeczkę z krótkim rękawem z resztek tego samego co powyższa bluza. Miała to być prosta koszulka - 4 przeszycia i koniec. Taka a`la niechluj. Bez wykończenia dookoła szyi, rękawów i dołu. Taaaaaaaa... Chęci były ogromne, a wyszło jak zwykle. Ramiona przeszyte dwurzędówką, rękawki podwinięte. Na dole szary ściągaczyk. Jakieś ozdóbki przy szyi i ... malowidło na połowie koszulki. To tak w wersji szycie w 5 minut. Niestety mój pedantyzm co do wykończenia wziął górę i szyłam dłużej. A z tym malowidłem muszę teraz doczytać jak dalej działać.

 

 

Do skończenia - zawinięcie i guma w spodniach od piżamy dla córci. Moja dzianinowa bluzka z krótkim rękawem wymaga jeszcze poprawki rękawów i obszycia dekoltu. Córci koralowa bluza na bai potrzebuje doszycia golfu i ściągaczy do rękawów.

Jutro pewnie przerwa ale w sobotę wracam do pracy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz