niedziela, 9 grudnia 2018

Kryształki soli

Dziesięć dni temu Miśka przyniosła ze szkoły zadanie domowe. 

"Wyhodować kryształy soli." 

Sprawa niby prosta. 
Jakiś rok temu też razem robiłyśmy to doświadczenie, niestety nie wiem czemu z mizernym skutkiem. 
Może tym razem będzie lepiej. 

Jeszcze tego samego wieczora na parapecie pojawiły się 2 słoiczki z roztworem przygotowanym przez Miśkę zgodnie z wytycznymi ze szkoły. Jeden zwykły, drugi z dodatkiem czerwonej akwarelki. Obie byłyśmy ciekawe, czy sól skrystalizuje na czerwono. Tata widząc nasze działania od razu podchwycił temat i okazało się, że mamy w domu siarczan miedzi, który ładnie i szybko krystalizuje w kolorze niebieskim. Na wszelki wypadek roztwór przygotował sam. 

Siarczan faktycznie krystalizował w mgnieniu oka w porównaniu z sola kuchenną. Już po 15 minutach było widać wyraźne efekty. 
Po niecałych 2h miałyśmy już całkiem ładny 5 centymetrowy okaz, który przez kolejne 24h ładnie "przytył"

  

Niestety zwykła sól kuchenna tak szybko nie krystalizuje :( 
Sznurek pokrył się drobinkami soli, które odpadały przy najdrobniejszym ruchu. 
Nawet przy przenoszeniu całego słoika. 


Trzeciego dnia czekała nas przykra niespodzianka. Nasz piękny okaz się rozpuścił ;( 
Winowajca się znalazł i w ramach przeprosin przed pójściem do pracy filtrował roztwór, na nowe kryształy. 
Tym razem zarodek był większy. Wykorzystana została pozostałość po poprzednim krysztale soli. 

Misia postanowiła, że postawi jeszcze jeden roztwór soli kuchennej. 
Tym razem zamiast włóczki użyła drucika sensorycznego, bo taka wersje przyuważyła gdzieś w internecie. 
Wsadziłyśmy do słoika serduszko ;) 

Parapet pokrył się słoiczkami z roztworami. Hodowla pełna parą ;) 
Nasz pierwszy roztwór z jasną włóczką niestety nadal nie chciał się krystalizować :(


Dzież później czekała nas nie lada niespodzianka. 
Okaz nr 2 Skrystalizował zupełnie inaczej, jak pierwszy. 
Jego części są wyraźnie grubsze i ma bardziej wyrazisty kolor. 
Pojawiły się też wyraźne kryształki na serduszku, a na pierwszej włóczce nadal nic specjalnego. 

  
Jako, że pierwsze dwa kryształy z siarczanu miedzi, to polikryształy, padł pomysł wyhodowania do kompletu monokryształu. Z osadów z dna naszego wazony wybraliśmy zarodki. Będą na kolejne eksperymenty, a najładniejszy umieściliśmy w przefiltrowanym roztworze. Filtrujemy go przynajmniej raz dziennie, żeby uzyskać ładny efekt na naszych kryształach, a nie na dnie naczynia.


 Monokryształ był w zasadzie gotowy już po 16 godzinach :) Miał ok 4 cm.  


Po 8 dniach nasza hodowla prezentuje się jak poniżej. 

Sól kuchenna nie specjalnie się spisała. Może jeszcze nie czas? Różne strony internetowe opisują to zadanie, jako obserwacja na minimum 2 tygodnie. U nas do tego czasu brakuje jeszcze kilku dni.  


Nasze okazy po 10 dniach, 


  
  

Żeby nie było, że tylko kryształy ;) Są i fasolki.


Ps. Misia zobaczyła w necie, że można wyhodować różne kształty i kolory kryształów. 
Zamawiamy zatem inne preparaty solankowe i będziemy eksperymentować dalej ;)  
Zaglądajcie do nas jeśli chcecie się dowiedzieć co jeszcze damy rade wyhodować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz