poniedziałek, 23 czerwca 2014

O wszystkim i o ... niczym?

No właśnie! To post o wszystkim czy o niczym? Ostatni z 11 czerwca, a kolejnych kilka miało powstać w między czasie. Tylko tego czasu zabrakło. Postanowiłam, że nadrobię kilka w telegraficznym skrócie.

1. Środa 11.06.2014 - W drodze z pracy do domu szukam nici do overlocka.

Ochota, Wolą, Bemowo. Nie Gold-pol, bo jadę od Pruszkowskiej przez Zachodni na stare Bemowo. N pruszkowskiej przyuważyłam napis "Pasmanteria". Kółeczko i już zaparkowałam. D... kilka suwaków na krzyż i nic po za tym. Ale drzwi w drzwi jest krawiectwo więc wchodzę zapytać.

Ja: Dzień dobry. Czy nie wie Pani gdzie w okolicy mogę kupić nici do overlocka?
P: Do overlocka? Ale to takie duże szpule jak tutaj?
Ja: No tak takie.
P: Pani ma overlocka???
Ja: Tak mam. 
P: A Pani szyje? Pani ma działalność?
Ja: Nie!  Szyje dla siebie i córci.
P: Aaaaaa !!! No to najbliżej w Gold-polu

Po drodze było jeszcze kilka zdziwień Pani ale upływający czas je zatarł i nie chce fantazjować.

Nic nie kupiłam, nic nie załatwiłam :( Na pocieszenie weszłam do ciuch po drugiej stronie ulicy. Wyszłam z bluzą dresową, do przeszycia na małą dla córci i z dwoma sukienkami. Jedną swetrową idealną na mnie i drugą z koła w piękne róże. W planach była przeróbka na sukienkę dla 3 latki bo materiał bardzo mi się spodobał, ale w domu okazało się, że jest dla mnie prawie idealna :P kilka drobnych poprawek i będzie git.

Postanowiłam zatrzymać się jeszcze pod Halą Mirowską. A nóż widelec dostane coś w budach za parę złotych. Zamiast wielkich szpulek kupiłam 4 zwykłe ale za to po 1zł od sztuki więc dadzą radę. Owszem nie omieszkałam kupić haremek (których pewnie nie założę więcej, bo po wyjściu w nich na miasto stwierdziłam, że jednak mi nie pasują) i spódnicy maxi. Dosłownie maxi dla mnie, bo przy moim 1,58m robię z niej sukienkę. Zakładam ponad biust zapinam pasek i mam kieckę prawie do ziemi.Na moje pytanie czy to wszystko jeden rozmiar usłyszałam "Tak. A to sobie pani obetnie."

No to jak to jest jedna pyta czy ja na prawdę szyje, a druga z grubej rury wali " to sobie pani obetnie".

Rozbawiły mnie :)

2. Poniedziałek 16.06.2014 - Dziś dzień szaleństwa zakupowego.

W planach dużo. Halinów, Matuszewska, Outlet na Czerniakowskiej i kilka innych nie szyciowych spraw, a czasu niewiele, zwłaszcza jak się zaśpi 2h. Moje dziecię pierwszy raz w życiu zamiast o 7:30 wstało o 9:30. Nim odstawiłam ją do dziadka była 11, a do 17 muszę wrócić. 

Halinów ul.Olszowa 33 - porażka ogromna jak dla mnie :( Sprzedawca kompletnie nie zainteresowany klientem robi cały czas swoje. Materiały w nieładzie jak po huraganie, częściowo walające się po ziemi, po nawijane na belki jak leci, pogniecione. Przeszłam parter. Wybrałam 3 tkaniny. W dwóch powaliły mnie ceny, więc wyszłam z jedną. Odniosłam wrażenie, że sprzedawca chciał po ucięciu zmienić cenę bo padło "to ile ja mówiłem, że 1m kosztuje?" Cwaniak. Dałam 10zł/mb. Nikt mi nie powiedział, że jest jeszcze piętro. Dopiero wsiadając do samochodu się zorientowałam. Wróciłam na szybko ale już nic nie kupiłam.


W drodze powrotnej przypomniało mi się, że jest jeszcze KRYSBEA w Wesołej na Jeździeckiej 3A. Tu poprawił mi się nastrój, za to skurczył portfel :p Tkaniny poukładane, jak coś stoi na podłodze to najczęściej w folii albo tak, żeby się nie gniotło i nie brudziło. Miła obsługa i na hali i w kasie. Nic tylko kupować. Wyszłam z dwoma dzianinami - cieńszym melanżem w odcieniu lekkiego beżu i grubszą w błękitne plamy. skusiła mnie też śliczna podszewka. Raczej taka torebkowa niż ubraniowa ale jest cudowna :) Kupiłam tez fajną tkaninę na poduchę na taras. Jaskrawy pomarańcz, wystarczająco gruba i zwarta. Coś w stylu kodury, ale kodura to raczej nie jest. Tkanin ortaliono-podobnych mają spory wybór. Moja kosztowała 12zł/mb więc całkiem przyzwoicie. Niestety z tego gatunku nie było jaskrawej jasnej zieleni :(

 


Na Matuszewską już nie dotarłam z braku czasu. Za to Outlet był konieczny i niezbędny. Miałam do odbioru piękny kolorowy jeans i materiał w drobne kwiatki. Nie mogłam się oprzeć też innym pięknościom. Kupiłam Urocze misie, które stały się już spodenkami od piżamy mojej córci, rękaw zielonej dzianiny na sukieneczkę oraz RÓŻE - piękne cudowne, którym nie umiałam się oprzeć. Chyba z 5 minut Gosia mnie goniła ze sklepu, że mam dużo tkanin w domu i powinnam je najpierw wykorzystać. I co ? wyszłam z różami :P Zostałam wręcz przepędzona :P Ale było miło. Dzięki Gosia za miłe pogaduchy. Róże już prezentują się na sukience. Ale o tym później.


Na koniec dnia jeszcze zamówienie ze strony dresówka.pl. Pierwszy raz zamawiałam ale uważam, że warto. Trochę tylko myślałam że ten niebieski będzie jaśniejszy ale i z takim sobie poradzę. Mięta, ściągacz i nici, to dodatki do tego co już posiadam. Ale ta szara dresóweczka na bai jest genialnie cieplutka :) Aż mam ochotę się w nią wtulić.



Poniżej zdjęcie ze strony dresówka.pl  podpisane jako "Cienka dzianina pętelkowa - turkusowy jasny" Tu wygląda jak mięta prawie, a u mnie wyraźnie niebieski. 

 

Teraz czas na szycie !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz