Na pierwszym spotkaniu wymiankowym grupy "Warszawa szyje" miałam przyjemność wygrać niespodziankę, w skład której wchodziła między innymi gazetka "Anna - Moda na szycie". W oko wpadło mi piękne wdzianko.
Ponieważ nigdy wcześniej nie szyła sobie ubrań nie podjęłam się ryzyka szycia z flauszu czy wełny. Zainspirowana ostatnim uszytkiem Wioli, pelerynka z najtańszego kocyka Ikei, postanowiłam za eksperymentować. Następnego dnia kupiłam w IKEI pled Gurli oraz 1 najtańszy biały kocyk polarowy na podszewkę. Postanowienie o szyciu było tak silne, że jeszcze tej samej nocy uszyłam 3/4 peleryny.
Niestety zabrakło mi polaru na podszycie dwóch elementów przednich. Kocyk był mniejszy od pledu :( W wolnej chwili dokupiłam kolejny polarek ale jakoś się nie składało na dokończenie. Zmobilizowała mnie jutrzejsza wymianka :P I tak o to powstała moja kocykowa pelerynka.
Szczęśliwa i natchniona postanowiłam zrobić też coś dla córci :)
Z resztek szarej dresówki jaką dostałam od dobrej duszy - Marty (dziękuję, polecam się na przyszłość) oraz kupionego kawałka różowej postanowiłam uszyć dwukolorową czapeczkę. W pierwszej chwili miała to być prosta czapusia z prostokąta, ale kolorki tak bardzo mi grały ze sobą, że postanowiłam doszyć uszka :) I tak o to powstał króliś :D
poniżej poranna przymiarka
i testy podczas spacerku :)
Ważne, że Misia zachwycona :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz