Może jeszcze nie czas na taki post i pewnie powinnam bardziej nadrabiać zaległości w innej tematyce, ale w przeciągu kilku dni miałam parę pytań o moją szopkę, którą wykonałam dwa lata temu. Jak to u mnie bywa, gdzieś zabrakło czasu i nawet Wam jej wtedy nie pokazałam.
Stajenka została zrobiona z kawałka sklejki na podstawę, kilku patyczków z lasu i szpatułek kupionych w sklepie Tiger. Są one znacznie większe niż, dostępne w sklepach plastycznych, kolorowe patyczki kreatywne + plus trochę sianka. Dodatkowo patyk imitujący wysuszone drzewo. Kiedyś miało ono być oliwkowe ale czasu zabrakło i zostało uschłe :( Elementy zostały sklejone klejem modelarskim do drewna, a tam gdzie nie przylegają do siebie na płasko klejem na gorąco.
Postacie wykonałam z korków i kawałków filcu. Tu polecam korki o lekkim poszerzeniu na czubku. Pomijam mojego aniołka, któremu niestety w udziale przypadł korek od prawdziwego szampana przez co ma nieziemsko dużą główkę ;) Dzieciątko natomiast zrobione jest z papierowej kuleczki ok. 1cm (dodatki hand made z Empiku). Na niej namalowałam oczka i rumieńce, a reszta to filc złożony w formę beciku.
Ps. Chyba mój aniołek w tym roku dostanie eksmisję :P
Jakościowo nigdy mi tu nie pasował i czas najwyższy pomyśleć o zrobieniu nowego.
------------------------------------
Rozbudowa szopki.
Jakoś kiedyś tak mnie naszło, ze postanowiłam rozbudować naszą szopkę i podarować ją do klasy mojej córci (to nie był najlepszy pomysł, bo rzekomo dzieci popsuły :( Nie do końca w to wierzę, ale ok. Nie pytajcie ile trzeba wypić, bo korki nie moje. Dostałam 2 duże wory, to tylko niewielka część. Jeden worek oddam do szkoły na prace ręczne, a resztę sama wykorzystam.
Wczoraj w ramach relaksu zabrałam się za rozbudowę naszej małej szopki. Do szopki dołączyły zwierzęta, pastuszkowie, palmy oraz nowi Trzej Królowie.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz