Papugarnie w naszym kraju rosną ostatnimi czasy, jak grzyby po deszczu.
Co chwila słychać o otwarciu nowej. Nam udało się odwiedzić już trzy.
Tym razem była to druga w Warszawie. Mogę zrobić pierwszy ranking :P
(papugarnia Carmen - Warszawa)
1. Pierwsza była Papugarnia w Gdańsku.
Super miejsce. Przestronne, widne. Ptaki można brać wszystkie na ręce, również duże ary. Ptaki mimo sporej ilości odwiedzających chętnie jedzą ziarenka. Przemiła obsługa opowiada o swoich podopiecznych, przedstawia ich imiona. Gdy któryś ptak jest męczony, zostaje przeniesiony przez opiekuna do oddzielonej części, gdzie nikt go nie głaszcze i nie męczy. Nigdy wszystkie ptaki nie są wypuszczane jednocześnie. Jeden mały minus. trociny bardzo pylą, dlatego lepiej założyć pełne buty i niezbyt odświętne spodnie :P
Więcej fotek we wcześniejszym WPISIE ;)
2. Kolejna była Papugolandia na warszawskiej Pradze.
I niestety zawiodłyśmy się z córcią. Pogłaskać można było może z 1 papugę. Przyjść do człowieka chciało tylko kilka mniejszych. Jeść nie bardzo chciały. Obsług tylko co chwila wołała "tej nie wolno karmić", " ta je tylko mokry pokarm, proszę nie dawać ziarenek". Tak ja jak i córcia byłyśmy zdezorientowane, czy w ogóle którąkolwiek można karmić. Pomieszczenie może i proporcjonalne do ilości ptaków, ale mało przyjazne dla odwiedzających. Sama czułam się jak w klatce. Nie podoba mi się też obowiązek zostawiania toreb w szatni (a w zasadzie to w recepcji) gdzie wchodzi każdy i nikt nie wie, kto w czyjej torbie grzebie. Jestem świadoma, że ptaki mogą je zniszczyć, ale pozostawienie dokumentów i kluczy od domu, czy samochodu we wspólnej szatni nie jest komfortowe. Dobrze, ze byłyśmy w dzień roboczy i to koło południa, to przynajmniej odwiedzających było kilka osób. Wole nie sprawdzać, co tam się dzieje w weekend.
3. Papugarnia Carmen - Warszawa ul. Jerozolimskie 200.
Jeszcze tego samego dnia dowiedziałam się, że dzień wcześniej powstała w Warszawie druga papugarnia. Papugarnia CARMEN swoją warszawską filię otworzyła 19 kwietnia 2017 roku.
Dzień później, a w zasadzie już nocą, udało mi się zamienić kilka słów na FB z kimś z obsługi papugarni. Zapewniali, iż na pewno będę zadowolona z wizyty. I mimo iż musiałam na ten dzień poczekać jeszcze dobry miesiąc, to przyznam, że się nie zawiodłam ;)
Jest to dla mnie miejsce porównywalne do tego, co widziałam w Gdańsku. Mnóstwo ptaków, duża widna przestrzeń. Papugi wręcz same przylatują do człowieka. Momentami zdarzało mi się mieć 4-5 ptaków jednocześnie, na głowie ramionach, plecaku. Super miejsce i super atmosfera.
Tu mamy też najbliżej i na pewno będziemy wracać jeszcze nie raz ;)
MAJ 2017
PAŹDZIERNIK 2017
EDIT:
4. Akademia Papug - Warszawa ul. Garażowa 4
Dziś chcieliśmy przetestować Akademię Papug przy Woronicza. Niewiele jednak z tego wyszło, bo trafiliśmy na przerwę obiadową dla papug. Na szybko mogę powiedzieć, iż pewnie to największe miejsce w Warszawie, jak dotąd. Nas jednak nie zachwyciło. Może dlatego, że mamy początek października, a w hali jest już dość chłodno. Chciałam zrobić tam urodziny Misi, jednak nie mają do tego przystosowanej salki. Urodziny oferują w głównym holu, przy kasie. No to nie jest to, czego byśmy chcieli dla dzieci. Uciekliśmy do naszej ulubionej lokalizacji - Papugarnii Carmen ;)










O rany boskie, aż mnie ciarki przeszły na widok tych zdjęć. Ale ja się ptaków boję, to wiesz... Jednym słowem wizyty w papugarniach nam nie grożą ;)
OdpowiedzUsuńAle warto. Super przeżycie dla dzieci ;)
Usuń