Zapewne wielu z Was pamięta jeszcze własne konstrukcje z dzieciństwa. Prześcieradła rozpinane na sznurkach i patykach, szałasy, wigwamy, platformy na drzewach czy huśtawki ze starych opon. Dziś dzieci zasiadły przed komputerem i wiedzą, że wszystko można kupić w markecie gotowe. Jak pokazać im dawny świat zabawy? Oczywiście można na wiele sposobów. Tym razem postawiliśmy na domek. Taka mini budowa marzyła mi się już od dawna. Dla lalek i koni już zbudowaliśmy. Tym razem przyszła kolej na domek ogrodowy. Przejrzałam mnóstwo stron w necie, sklepów, blogów.
Czyż nie są cudne? :)
Przewertowałam fotki domków drewnianych, plastikowych, stawianych na gruncie i na słupkach, małe i duże z całymi placami zabaw. Nigdzie nie trafiłam na taki, jaki bym chciała, żeby miała nasza Misia. Jeśli nawet wpadło mi coś bardziej w oko, to ceny 6 czy 9 tyś. wydają mi się jednak z deczka przesadzone. Najpiękniejszy byłby taki na ogromnym drzewie pośród zielonych gałęzi, z drabinką linową i hamakiem pod spodem. Niestety takiego drzewa nie mamy, a w zasadzie nie mamy żadnego drzewa większego niż półtora metra. Nasz klon palmowy, to nie jest niestety egzemplarz na podbudowę pod domek :) Nie chciałam byle jakiego domku z plastiku, który by wyblakł po jednym sezonie. Domek miał być na kilka, a może nawet na kilkanaście lat. Z możliwością zamknięcia zimą na kłódkę i pozostawienia tam niecennych szpargałów ogrodowych, w związku z czym drewniane z marketu też nie wchodziły w grę. Większość jest otwarta.
Trzeba było więc zakasać rękawy i zacząć rysować.
Prace nad projektem trwały już od stycznia. Powstały w sumie 2 kompletnie różne wersje, z czego druga aż w trzech układach konstrukcyjnych. Tak na prawdę ostateczna decyzja co i jak padła dzień przed wyprawą do Castoramy po materiały. Oczywiście nie przywieźliśmy wszystkiego na raz, ale i tak garaż stał się mini tartakiem :)
Kolejny raz moje autko pokazało, że jest THE BEST :)
Nie chcieliśmy, żeby domek był jak milion innych, które można kupić w sklepie. Poza tym jakość materiałów w tych gotowych domkach pozostawia wiele do życzenia. Okazało się, że za cenę gotowego domku ze sklepu (nieciekawego w designie, kolorze i jakości materiału) możemy mieć porządny domek z marzeń, w dodatku w wielkości pozwalającej Miśce na jego użytkowanie przez ładnych parę lat. My również mieścimy się w nim dość swobodnie.
Żeby nie słuchać tekstów w stylu "zrobicie ale chyba językiem" :P tuż po majówkowym urlopie zlikwidowałam mamie jedną z kwiatowych rabatek. No cóż, coś za coś. Na środku trawnika budować nie chciałam.
lato 2015 - kiedy poprawialiśmy kształt rabatki / wiosna 2016 - wyznaczone miejsce na domek
Tradycyjnie u nas wg. zasady "Dzień święty świecić, a jak święcić, to najlepiej uczciwą pracą", ruszyliśmy z budową w Boże Ciało. Żeby sąsiadom jednak zbyt mocno nie włazić w oczy, to pierwszy etap mąż wykonał w garażu. Dzień później już bez przeszkód pracowaliśmy w ogrodzie.
Zastanawialiśmy się nad wykorzystaniem gotowych ramek,
od okienek do drzwi łazienkowych, ale ostatecznie zwróciłam je do sklepu.
Po pierwszych 2 dniach domek prezentował się tak :)
Jak tylko czas na to pozwalał wykonywaliśmy kolejne prace. To znaczy głównie mąż, bo mnie przypadło w udziale ganianie z pędzlem i zabezpieczanie drewna oraz funkcje typu "przynieś / podaj" :P ale nie narzekam, bo w między czasie zaczęłam czyścić szafkę, z której chciałam zrobić kuchenkę.
Z początkiem czerwca wyskoczyłam na służbowe żagle, skąd słałam pozdrowienia, a mąż wysyłał co chwila raporty o postępie prac.
Dzielny mąż :) Sam uporał się z ciężkim dachem.
Nawet moja mama dokumentowała jego działania. Może trochę nie ostra ta fotka ale widać, że postęp jest :)
Po moim powrocie domek wyglądał już tak. Przyznacie, że co raz bardziej zaczynał przypominać domek :)
Pod koniec czerwca mieliśmy zaplanowany krótki wypad na ciepłe plażowanko, w związku z tym wzięliśmy kilka dodatkowych dni wolnego i prace ruszyły "z kopyta"
Trzeba jednak pamiętać, ze pogoda w naszym klimacie bywa kapryśna i należy być gotowym na wszystko. Skończyłam malowanie drugiej warstwy i lunęło :( Gdyby nie szybka akcja foliowania, farba zapewne by spłynęła.
Uporządkowany wcześniej prawy i lewy ogródek zostały jednak wyczyszczony prawie do zera. Od nowa położyłam zabezpieczającą kostkę brukową i posadziłam rośliny. Prace o pierwszej w nocy przy lampie, to fajna zabawa :)
A teraz zapraszamy do obejrzenia królestwa Dominiki. Może jeszcze zostało kilka rzeczy do dokończenia ale bawić już się można.
Ogródek chyba po 3 przeróbkach i zmianach ale już w stanie ostatecznym.
Witam. Zapraszam na herbatkę :)
A to dekoracje wykonane przez Dominikę :) ...
... I nasze filcowe jedzonko.
Zapraszamy również na herbatkę na tarasie :)
Tak powstawała nasza kuchenka. Niestety na resztę fotek z jej budowy będzie trzeba poczekać, bo właśnie telefon odmówił mi posłuszeństwa i nim przyjdzie nowa bateria minie pewnie z miesiąc :( ale postaram się jak najszybciej uzupełnić fotorelację.
A w piekarniku mamy światło :P
Zmarnowałam kiedyś cały piątek, by znaleźć sensowny prezent imieninowy dla Miśki, od dziadka. Pomysł owszem był, tylko jakoś sklepy nie chciały dopomóc w realizacji. Jako, że nie brakuje nam zabawek, książek, bajek i innych tego typu rzeczy, zdecydowaliśmy, że kupimy zestaw do sprzątania nowego domku. Wszystko OK. Takich zestawów zawsze w sklepach było multum. Było! Jakoś jak potrzeba, to nie ma. Po zwiedzeniu ze trzech małych typowo zabawkowych sklepików, trzech marketów i wizycie w Castoramie po zawiasy, postanowiłam, że mam dość. Albo nie było nic albo rozmiar dla półtora rocznego dziecka. Udałam się do pobliskiego Leclerca i zakupiłam, co następuję: kosz na śmieci za ok 7zł, zestaw szczotka, zmiotka i szufelka za 8,99zł i skórzawkę za 2,5zł. Do tego śliczna kolorowa torba w grochy, do zapakowania i prezent gotowy (koszt ok 23zł). Jedynie mąż skrócił kij od szczotki. Nie dość, ze cudne kolory, to i funkcjonalne, bo zabawkowymi nie dało by się zamieść wykładziny czy tarasu. Córcia szczęśliwa.
Dziękuję za odwiedzenie mojego domku :)
Jeśli ktoś pyta czy wart swojej ceny, czasu i włożonej pracy, to bez zastanowienia odpowiadam, że wart! I tu nie chodzi o to, że każdy najdrobniejszy szczegół domku przemyślałam i zaplanowałam 200 razy, że nie ma fuszerki, (choć wpadki były :P) i wszystko zrobione z najlepszych materiałów. Domek powstał z pasją i miłością do tego co robimy i gdybyśmy mieli jeszcze raz podejmować decyzję w stylu: kupujemy, budujemy, czy kompletnie sobie odpuszczamy, to na pewno byśmy budowali.
Ps. No dobra poszaleliśmy i wyszło prawie 2 razy drożej niż planowaliśmy, ale czego się nie robi dla dziecka.
EDIT 04.12.2016
Uzupełnienie dla wszystkich którzy pytają o farbę. Domek w całości pomalowany jest Bondexem do renowacji drewna. Kupiliśmy tylko kolor biały. Dla uzyskania błękitu dodaliśmy szafirowego pigmentu Colorusa z Castoramy.
EDIT 08.05.2017
Ktoś mnie zapytał kiedyś "A jak zima? Będziecie gdzieś chować domek?" No niestety nie ma takiej opcji. Domek przetrwał zimie w prawie nienaruszonym stanie. Trzeba przyszlifować brzeg drzwi, bo się zacinają. Jedyna rzeczą która trochę uległa zniszczeniu, to podłoga na ganku. Lekko miejscami zeszła farba, ale to dlatego, że trap miał wcześniej jakąś swoją impregnację, która najwyraźniej nie pozwoliła farbie się dobrze wchłonąć. Dodatkowo zimą na ganku często był śnieg i lód. Trzeba będzie odmalować ;)
EDIT 14.04.2020
Domek nadal stoi i ma się dobrze. Farba mimo gwarancji 3 lata, przetrwała 4 i nic się z nią nie dzieje. Wewnątrz mamy kilka plam z sęków, ale to kwestia źle wysuszonych desek. Na zimę służy jako skład mebli ogrodowych, na lato wraca w nim przestrzeń. W zeszłym roku już nie wróciły mebelki i kuchnia. Uszyłam materac na pół podłogi. W tym roku będę dorabiać szafki i półki na sprzęt sportowy typu piłki, rakietki itp. Córcia ma już 8 lat to i wystrój potrzebny inny. Jak pogoda dopisze, to za parę dni dodam tu nowe fotki wnętrza. Nadal do odmalowania mamy trap przed domkiem, bo nigdy tego nie zrobiliśmy. Nic nie jest zawilgocone ani wypaczone. Wykładzina i płyta pod nią nadal jak nówka sztuka, z tym że wszyscy do środka wchodzą tylko na bosaka. Od takie złożenie od samego początku. Mimo braku okien, wewnątrz ma być czysto jak w domu ;)






















Udał się wam prezent dla córki.
OdpowiedzUsuńZdolna rodzinka!
OdpowiedzUsuńCudowny ❤💟💋💖🌼☀
OdpowiedzUsuńDzięki ;)
UsuńWasz domek po prostu cudny �� i widać ile serca i pracy zostało w jiego włożone. Czy jest możliwość żebyście udostępnili projekt, może zainspiruje dziadka żeby zrobił w nuczcce?
OdpowiedzUsuń