Ale wracając do zbieractwa.
Co jakiś czas kupowałam sobie jakąś drobnice na allegro. A to miseczkę na owoce, a to paterę na tort, czy szkatułkę na biżuterię (którą niestety odnawiam już ładnych kilka lat :( ) Od niespełna roku przerodziło się to też w swojego rodzaju zbieractwo. Ale przynoszę do domu tylko to, na co mam pomysł, jak mogę wykorzystać. I tak w ogrodzie będą w tym roku królować kwiaty w wiklinowych koszach, a córcia za rok doczeka się doroślejszego pokoiku z odnowionymi meblami vintage w połączeniu z nowoczesnością.
Dziś całkiem przypadkiem stałam się posiadaczką 2 ciekawych okazów. Krzesełek tapicerowanych z Zamojskich Fabryk Mebli z początku lat 70-tych tzw. "Skoczków" Charakterystyczny kształt podłokietników w tym modelu miał nawiązywać do narciarskich sukcesów Wojciecha Fortuny na Igrzyskach Olimpijskich w Sapporo w 1972r. Niewielka i lekka konstrukcja była idealnym meblem do małych mieszkań przełomu lat 60/70.
Jesteśmy akurat w trakcie odnawiania kilku innych mebelków i drobniejszych przedmiotów więc skoczki chwile poczekają ale już mam na nie pomysł. Zapowiada się pracowita wiosna i lato.


Mam takie same krzesła i bardzo ich nie lubię. Nie są wygodne do siedzenia i zajmują dużo miejsca.
OdpowiedzUsuńTeż je mam! I się nie zgadzam z powyższym komentarzem. Są w porządku, ale fakt, mam duże mieszkanie. Wadą jest to, że trochę się im śruby łączące oparcie z podłokietnikami (to na pewno są podłokietniki?) rozjechały. To ciężko naprawić. Te tu są zaś w świetnym stanie. Mimo tapicerki, polecam zrobić na nie pokrowce. Ten materiał strasznie się brudzi i niełatwo się go czyści. Poza tym są przez to bardziej wygodne.
OdpowiedzUsuń